W turnieju 48 drużyn, gdzie format z trzema drużynami w grupie i miejsca dla najlepszych trzecich ekip rozkładają ryzyko równomierniej, gęstość rywalizacji w niektórych grupach spada. Grupa F do takich nie należy. Tutaj są dwie drużyny z prawdziwymi ambicjami głębokiego przebiegu turnieju — Holandia i Japonia — oraz dwóch przeciwników, którzy przyjechali rywalizować, nie tylko uczestniczyć.
To grupa, w której przegranie jednego meczu może oznaczać eliminację. Gdzie różnica bramkowa będzie miała znaczenie. Gdzie każda decyzja taktyczna niesie konsekwencje.
Holandia: czas na trofeum
Oranje wraca na mundial z pokoleniem gotowym na wielki sukces. Virgil van Dijk dowodzi jedną z najlepiej zorganizowanych defensyw w Europie. W pomocy Frenkie de Jong i Tijjani Reijnders dają zarówno kreatywność, jak i pracę pod presją. Z przodu Memphis Depay — nawet w zmierzchu kariery — i Cody Gakpo tworzą strefę wpływów, z którą większość obrońców nie chce mieć do czynienia.
Problem Holandii jest znany: turnieje wygrywają drużyny, które kontrolują emocje w kluczowych momentach. Oranje historycznie nie jest przykładem tego opanowania. Finały MŚ 1974, 1978 i 2010 — trzy razy w finale, zero tytułów.
Czas to zmienić.
Japonia: najbardziej niedoceniana drużyna turnieju
Japonia może być najgroźniejszą drużyną, którą jakikolwiek rywal chciałby omijać w fazie grupowej. Na MŚ 2022 w Katarze Samurai Blue wyeliminowały Niemcy i Hiszpanię z grupy — dwie drużyny sklasyfikowane w czołówce rankingu FIFA.
Ich system jest precyzyjny i bezlitosny: wysoki pressing, błyskawiczne przejścia, absolutna dyscyplina taktyczna. Trener Hajime Moriyasu wychował generację zawodników w połowie grających w największych europejskich ligach — Bundeslidze, Serie A, Premier League.
Mecz Japonia–Holandia będzie jednym z najlepiej ułożonych taktycznie starć całego turnieju.
Szwecja: Skandynawia bez Zlatana, ale z planem
Szwecja bez Zlatana Ibrahimovicia to Szwecja, która musi zbudować projekt zespołowy, nie indywidualny. I to właśnie robi. Ich styl jest rozpoznawalny: solidna defensywa, skuteczne stałe fragmenty gry, wysoka intensywność przez 90 minut.
Alexander Isak w Newcastle pokazał, że może być skutecznym napastnikiem na poziomie europejskim. Jeśli będzie w formie podczas turnieju, Szwecja ma zdolność do sprawienia niespodzianki.
Mecz ze Szwedami — zarówno dla Holandii jak i Japonii — to pułapka, na którą obydwie drużyny muszą uważać.
Tunezja: Afryka Północna z ambicjami
Tunezja regularnie awansuje na mundiale i regularnie odpada w fazie grupowej — ale zawsze trudno zdobywa punkty. Ich defensywna organizacja jest ich największym atutem; zdolność do utrzymywania nisko wysuniętej linii i kontratakowania sprawia kłopoty nawet silnym drużynom.
Mecz otwarcia Tunezji z Japonią lub Szwecją może być kluczem do ich przygody grupowej.
Czego spodziewać się po Grupie F
Logika wskazuje na awans Holandii i Japonii. Ale logika to kruchy przewodnik na mundialach. Szwecja i Tunezja mają zdolność zakłócić plany obu faworytów.
Ostatnia kolejka, rozgrywana równolegle, może przetasować całą grupę jednocześnie. Cała Europa będzie obserwować, czy Oranje w końcu potrafi dominować zamiast jedynie przetrwać.
Więcej o MŚ 2026: